sobota, 8 stycznia 2011

Siedem cudów świata.

Pamiętacie?  Na pewno. Oczywiście było kilka zestawień, ale te najstarsze septem miracula mundi, to oczywiście:
  1. Mury Babilonu, starożytnego miasta w Mezopotamii, nad Eufratem. Miały 60 km długości i 100 bram. Najsłynniejsza współcześnie to brama prowadząca do świątyni bogini Isztar. Tyle że okolica mało przyjazna, strasznie dużo pisku, aż zgrzyta między zębami.
    2.   Chryzelefantynowy posąg Zeusa w Olimpii dłuta Fidiasza. Przy okazji Chryzelefantyna          to taka technika rzeźbiarska stosowana w starożytności, która wykorzystywała złoto,            kość słoniową i inne co bardziej kosztowne materiały (od chrysos, złoto i elephas,                  słoń). I siedzi sobie taki dumny, wspaniały jegomość na tronie i tylko czeka, kiedy                  będzie mógł przestać być taki poważny i będzie wreszcie mógł urwać się do swoich,              jakże licznych kochanek.

  1. Wiszące ogrody Semiramidy w Babilonie, które ani ie wisiały, ani nie miały, prócz legendy, nic wspólnego z Semiramidą, córką syryjskiej bogini Derceto, ale były ogrodami założonymi na płaskich dachach i tarasach pałacowych. A do tego pochodziły z VII w pne, były więc znacznie późniejsze..
  2. Kolos rodyjski czyli mierzący sobie 37 m wysokości posąg z 285 r pne dłuta Charesa z Lindos, przedstawiający boga Słońca, Heliosa . I chyba tylko dla tego, że to bóg Słońca, to może tak całymi latami stać w wodzie.
  3. Piramidy egipskie, czyli miejsce naciągania turystów przez arabskich poganiaczy wielbłądów..
  4. Mauzoleum, czyli monumentalny grobowiec satrapy Karii Mausoleosa (IV w pne), w Helikarnasie. Rozpoczęty przez samego Mausoleosa a dokończony przez Artemizję, jego małżonkę i siostrę.
  5. Świątynia Artemidy w Efezie zbudowana w połowie VI wieku pne przez Chersifrona z Knossos. Później spalona przez Herostratosa i ponownie odbudowana, która to jest właśnie uznawana za siódmy cud świata. Miała 111 m długości i 51 m szerokości (czy te wymiary Wam czegoś nie przypominają?). Znajdował się tam m.in. posąg Artemidy z biustem o kilkunastu piersiach, który podobno spadł z nieba.  

Piękne to wszystko i wspaniałe. Tyle, że raczej trudno jest obejrzeć oryginały bo natura i historia obeszły się z nimi dosyć brutalnie. Ale jak ktoś chce, to może wybrać się do Austrii, do miasta Schärding, gdzie znajdzie te cuda. Co prawda nie mają one tych wymiarów, a i lista nie całkiem pokrywa się z tą pierwotną, ale zabawa jest pierwsza klasa. Miasteczko jest urocze, a żeby uatrakcyjnić turystom zwiedzanie miasta, został tam wytyczony szlak siedmiu cudów świata. I pouczająco i zabawnie. A jak już przejdzie się cały szlak można w nagrodę rozsiąść się na bardzo wygodnej huśtawce i dać odpocząć znużonym nogom.

Jeśli już tam będziecie, to pamiętajcie też o miejscowej gastronomii, kapitalna część wycieczki i o kamieniu co przepowiada pogodę. Bo jak kamień jest mokry to znaczy, że pada deszcz. Jak jest suchy, to znaczy, że nie pada. Jak na chodniku jest cień kamienia, to znaczy, że świeci słońce. Jak kamień jest od góry biały, to jest śnieg. Jak kamienia nie widać, znaczy się mgła. Kamień się buja? Ani chybi wiatr wieje. Podskakujący kamień sygnalizuje nam trzęsienie ziemi. A jak kamienia nie ma? Przeszedł ciężki huragan.
I jeszcze jedno. Schärding jest przeurocze, ale jak byście chcieli przenocować, to przejdźcie na drugą stronę rzeki Inn do Niemiec. Łóżka są tak samo wygodne tyle, że taniej.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz