czwartek, 21 kwietnia 2011

Świat żagli.


Zwodowaliśmy naszą karinkę. Inaczej mówiąc, kolejny sezon żeglarski rozpoczęty.

Jak zwykle wodowanie poprzedzały dni wytężonej i mocno pośpiesznej pracy przy przygotowaniu łódki do pływania. I jak zwykle nie udało się wszystkiego zrobić na lądzie, część prac trzeba będzie wykonać na wodzie. Klub zawsze wyznacza dwa terminy wodowania, by ci, którzy mają więcej do zrobienia, mogli spokojnie wszystko dokończyć. W naszej maszoperii są jednak tacy zapaleńcy, że nie ma mowy aby wodować jacht w drugim terminie. My po prostu nie możemy inaczej. Jeszcze coś tam trzeba podmalować, jeszcze trzeba wyszlifować i polakierować pokrywy bakist. Ale to wszystko nic, łódka jest na wodzie!

Patrzę sobie na kolegów, na znajomych i nieznajomych, jak się krzątają przy swoich jachtach. Prawdziwi zapaleńcy, samo patrzenie na nich to przyjemność. Niektórzy mają łódki skromniutkie, warte kilka, maksymalnie kilkanaście tysięcy złotych i pracują przy nich z wielkim zapałem. Inni posiadają „okręty” warte kilkaset tysięcy, a niekiedy więcej, i z równie wielkim zapałem nadzorują prace przy swoich jednostkach. Żeglarstwo wymaga pewnej wiedzy, ale tym którzy podejmą ten trud oferuje wiele radości.

Nie tylko samo żeglowanie dostarcza niezwykłej przyjemności. Siedzimy tak sobie późnym popołudniem na łódce i szorujemy pokład. Wiatr ucichł, jak to przed wieczorem, słonko jakoś złagodniało, słychać mnóstwo ptaków. Od czasu do czasu słychać też rubaszny śmiech jakiegoś starego wilka morskiego, na którymś z sąsiednich jachtów. Na kei przystanęło trzech kolegów i dyskutują bez zbędnego pośpiechu jak rozwiązać jakiś problem na łódce. Ktoś inny rozgryza jakąś kwestię w pojedynkę, powoli sącząc piwko.

Coś tam powoli dłubiemy na naszej łódce i snujemy plany rejsów na cały sezon. I te całkiem małe, po jeziorze. I te większe, z wyjściem na zalew, a może i Zatokę Pomorską. Mam nadzieję, że znowu uda nam się wystartować w Etapowych Regatach Turystycznych i znowu będziemy przeżywać emocje sportowej rywalizacji i chłonąć tę niezwykłą atmosferę. I te całkiem duże rejsy po dalekich morzach. Niektórzy preferują północ, inni południe, ale to jest bez znaczenia, byle wreszcie wypłynąć.
Koledzy żeglarze, stopy wody pod kilem i spełnienia marzeń o pięknych rejsach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz